niedziela, 25 grudnia 2011

Fluor w wodzie i paście do mycia zębów


Masowa manipulacja doprowadziła do sytuacji, w której to, co jest szkodliwe społeczeństwo uznało za dobre. Początek kłamliwej reklamy możemy odnotować już w czasach rajskich, kiedy to Ewa po wysłuchaniu reklamowego tekstu na temat wartości pewnego owocu zmarnowała swoja i naszą przyszłość.

Dziś reklamy pełne są kłamstw, ale do najgorszych zaliczyć należy te, w których coś bardzo złego jest oferowane, jako wspaniałość. Trudno w to uwierzyć, ale był czas, gdy radioaktywny rad oferowano, jako lek na wszystko. Ten przykład możemy zaliczyć do skrajnych gdyż skutki napromieniowania działają bardzo szybko, ale są też znane przykłady łagodniejsze jak np. fluor.

Prawie każda tubka pasty do mycia zębów „chwali się”, że zawiera fluor a ludzie, którym wydaje się, że są inteligentni i odpowiedzialni szukają past z fluorem gdyż innych nie kupują. Tymczasem fluor jest silną trucizną. Zachłanny przemysł nie wiedząc jak pozbyć się fluoru powstającego, jako produkt uboczny, przy produkcji aluminium wymyślił rewelacyjny wpływ na uzębienie. Z tego powodu nie tylko dodawano fluor do past, ale także dodawano go do zbiorników z wodą pitną.


Również dziś kupując wodę mineralną możesz zauważyć na etykietce, że zawiera związki fluorkowe. Dla producenta jest to bardzo wygodny dodatek gdyż fluor, jako trucizna zabija wszystko, co żyje a więc również bakterie. Od dawna jednak kupuję trzy razy droższą wodę (od najtańszej) tylko, dlatego że jako chyba jedyna w Polsce nie zawiera fluorków w swoim składzie a przynajmniej nic o tym nie piszą. Zakładam, że etykiety nie kłamią, ale całkowicie pewnym tego być nie mogę, dlatego zaciekawił mnie artykuł na temat kontroli wód mineralnych także pod względem poprawności informacji na etykietach.

Okazało się, że moja woda zawiera fluorki, ale w ilości najniższej ze wszystkich 15 badanych wód. Zawiera 10 razy mniej tego związku niż wynoszą dopuszczalne normy dla dzieci i aż 70 razy niej niż dopuszczają normy dla dorosłego człowieka.

Powodem, dla którego pisze ten artykuł jest fakt, że media chyba przez nieuwagę przyznały, że fluor jest szkodliwy. Na stronie gazeta.pl możemy przeczytać: „W badanych wodach oceniona została m.in. prawidłowość i sposób oznakowania etykiety, jakość sensoryczna (zapach, smak, wygląd i konsystencja), czystość wody - czyli zawartość promieniotwórczego radu, uranu oraz takich toksycznych i niepożądanych substancji jak azotany, azotyny, amon, żelazo, bar i fluorki.

Dla osób, które ślepo wierzą w reklamę i w ogóle w to, co słyszą w mediach może by to informacja powodująca przebudzenie. Chciałbym by tak się stało by ludzie zaczęli świadomie wybierać to, co jest dla nich dobre i by nie ufali reklamą. Skoro możesz kupić wodę bez fluoru (prawie) to, po co masz ryzykować?

Z pastami do zębów jest dużo trudniej niż z wodą do picia. Ta gałąź przemysłu niemal zwariowała na punkcie tej trutki i nie lada sztuką jest znaleźć pastę do mycia zębów bez fluoru. To, co jednak większość kupujących odbiera, jako reklamę ja uważam za zabezpieczenie przed procesami sądowymi. Prawdziwym majstersztykiem jest doprowadzenie do sytuacji, gdy ostrzeżenie przed produktem „zawiera fluor” jest jednocześnie hasłem reklamowym zachęcającym do kupowania.

Z polskich past absolutnie najlepsza (ocena subiektywna) jest pasta do zębów bez fluoru firmy Ziaja. Zamiast fluoru jest tam naturalny odkażacz do ust - szałwia. Pasta ta czyści i odkaża a przy tym ma smak miętowy, czyli najpopularniejszy wśród past. Firma ta produkuje także żele bez fluoru dla dzieci. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz